BLOGOWE PRELUDIUM..

Witam serdecznie,

Jest mi niezmiernie miło gościć Cię na mojej stronie! Po dłuższej przerwie, postanowiłam powrócić do blogosfery. A właściwie, bardzo długiej przerwie...Mój "staż" w pisaniu wynosi kilka dobrych lat.  Zaczynałam jeszcze w czasach, gdy słowo "bloger" nie było znane na tak szeroką skalę, a tworzenie własnej strony było uważane za rzecz niezwykle niecodzienną W ciągu tego czasu, przechodziłam już chyba przez większość popularnych w Sieci  tematów – modę, lifestyle, inspiracje, kulinaria, marudzenie (zwane potocznie wyrażaniem własnej opinii), szerzenie realizmu oraz niepoprawnego optymizmu (…) I choć "pisarsko" czułam się spełniona, a komentarze Czytelników były w większości przychylne, do całkowitego poczucia szczęścia brakowało mi jedynie odnalezienia w tym wszystkim siebie. Prawdziwej siebie. Dotychczas, blogując, robiłam wszystko "pod publiczkę", abym jak najszybciej zdołała zaaklimatyzować się tutaj. Miałam wrażenie, że jestem marionetką, sterowaną przez grono odbiorców. Udawanie kogoś, koło kogo nawet nie stałam, bardzo dobrze mi wychodziło...Brzmi nierealnie? Trywialnie? Błaho? Właśnie takie jest życie klasycznego obywatela – błahe. Dziwne. Kierowane przez resztę społeczeństwa.. 

Do powrotu do blogowania byłam nastawiona dość sceptycznie - po pierwsze, głównym powodem jest przesadny perfekcjonizm drzemiący w mojej duszy, który znacznie utrudnia mi "normalne" funkcjonowanie...Jestem bowiem typem człowieka, który przywiązuje szczególną uwagę do stylu wypowiedzi, interpunkcji, błędów ortograficznych, językowych i innych "poprawności językowych", z jakimi zmagamy się każdego dnia. Spowodowane jest to przede wszystkim faktem, że w czasach szkolnych niemalże każdy nauczyciel języka polskiego pochwalał tworzone przeze mnie prace pisemne, które (podobno) znacznie wyróżniały się na forum klasy, przez co zostałam niepoprawnie podbudowana w tymże temacie...Zawsze musiałam być najlepsza (choć niezbyt lubiłam i chciałam "wychylać się" ponad przeciętność..), zatem każdy popełniony przeze mnie błąd przeklinałam przez kolejne miesiące. Nie potrafiłam dopuścić do siebie myśli, że jestem tylko człowiekiem i mam prawo do niewiedzy...Posiadanie tak ciężkiego charakteru to prawdziwa zmora...możecie uwierzyć mi na słowo..
Po drugie, przez moją chęć realizacji zainteresowań za wszelką cenę (potocznie zwaną "artystycznym ADHD"), nie jestem w stanie stworzyć jednej, jedynej strony, na której zaszyłabym się na dłużej, aniżeli dwa miesiące.  Są ludzie bez pomysłów na siebie oraz ci, których wena twórcza aż rozpiera, przez co borykają się z brakiem możliwości realizowania planów i pomysłów, ponieważ doskonale wiedzą, co chcą osiągnąć i starają się wytrwale do tego dążyć, aczkolwiek nie są zbyt cierpliwi w śledzeniu efektów swoich poczynań. Skutkiem tego jest zazwyczaj ciągłe poddawanie się, znikanie bez słowa oraz chęć stworzenia czegoś nowego, świeżego, co różniłoby się od poprzedniego "projektu"..

I tak źle, i tak niedobrze..

Pragnę zacząć od nowa. Spróbować nieco "opanować się" i wreszcie stworzyć to, o czym myślałam od bardzo dawna – prawdziwego bloga personalnego, poświęconego głównie fotografii, przemyśleniom oraz tematom, które aktualnie pojawią się w mojej głowie. Będzie ciężko na nowo rozbudzić mój typowo humanistyczny umysł i skłonić go ku tworzeniu nieinfantylnych składniowo zdań, aczkolwiek mam najszczerszą nadzieję, że podołam postanowionemu sobie wyzwaniu. Ba! Tym razem, obiecałam sobie wytrwale do tego dążyć..
Na chwilę obecną, nie pozostało mi nic innego, jak życzyć Wam miłego wieczoru i przesłać moc pozdrowień.

K.


Share this:

,

CONVERSATION

INSTAGRAM