Tuesday, February 10, 2015

INTERNET JEST DLA LUDZI, A NIE LUDZIE DLA INTERNETU...O NAJWIĘKSZYM ŻYCIOWYM PARADOKSIE NASZEJ GENERACJI.

Człowiek w dwudziestym pierwszym wieku jest niesamowicie biedny w swoim istnieniu. Żeby nie zostać uznanym za "dziwaka" odseparowującego się od świata zewnętrznego, musi przynajmniej kilka razy dziennie korzystać z Internetu. I nie mam tutaj wcale na myśli sprawdzenia swojej poczty elektronicznej, czy też przejrzenia wiadomości z kraju i ze świata. Musi być wszechobecny w Sieci - posiadać konto na co najmniej kilku portalach oraz udostępniać najmniej osiemdziesiąt procent informacji o życiu prywatnym. Nieważne, czy będzie ono koloryzowane, czy nie - ważny jest "rozgłos" oraz ogólny obraz wykreowany w Internecie.

Pamiętam, że całkiem niedawno byłam w centrum bardzo śmiesznej, a zarazem dziwnej dla mnie sytuacji. Pewna osoba (której imienia - z dość oczywistych względów - wymieniać nie będę) zadała mi, podobno standardowe w dzisiejszych czasach, pytanie: „Dlaczego nie aktualizujesz portali społecznościowych?”. Uprzedzając wszelkie zapytania - wcale nie była to osoba młodociana, a przekraczająca 30-sty rok życia. Jedyna odpowiedź, jaka wówczas pojawiła się w mojej głowie to: „Czy naprawdę wyglądam na osobę bez życia prywatnego, która musi tworzyć fałszywy obraz swojej osoby w mediach społecznościowych?!”. Postanowiłam jednak uznać owe pytanie za retoryczne, kwitując je odpowiedzią „Nie czuję takiej potrzeby”. Czy w XXI wieku naprawdę wszystko kręci się wokół Internetu, tworzenia swojego alter ego oraz  obnażania się z prywatności na rzecz osób, których kompletnie nie znamy? Jaki jest sens publicznego opowiadania o problemach? Dodawania informacji o tym, jaki jest nasz status społeczny, materialny, z kim jesteśmy związani, jakie szkoły ukończyliśmy, kto należy do członków naszej rodziny i gdzie obecnie pracujemy? Czy jesteśmy naprawdę aż tak zdesperowaną generacją, aby za wszelką cenę doszukiwać się aprobaty wśród kompletnie obcych nam ludzi? Moim skromnym zdaniem, o wiele lepiej jest zachować w swojej skromnej egzystencji pewną dozę tajemniczości, aniżeli podawać każdą informację jak na tacy..

Coraz częściej, w mojej głowie pojawia się refleksja budząca zapytanie: jak „dzisiejsi” ludzie poradziliby sobie bez Internetu? Czy zaakceptowaliby przymus wyjścia z domu, aby pozałatwiać wszelkie sprawy? Czy potrafiliby komunikować się z sobą bez żadnego problemu? Czy powróciłaby życzliwość, szczerość, lojalność i serdeczność, jaka miała miejsce jeszcze dobre dwadzieścia-trzydzieści lat temu? Jako, że mam bardzo bujną wyobraźnię, jedyny obraz pojawiający się w mojej głowie to masowe samobójstwa, depresje oraz załamania nerwowe. Szczególnie wśród osób młodych, dla których Internet stał się na przestrzeni lat całym życiem...To niezwykle smutne, że dzisiejsza młodzież, zamiast starać się odnaleźć jakąś pasję, dla której będzie poświęcać swój czas wolny, woli zamienić go na spędzenie go bezużytecznie w Sieci, grając 24/7 w gry.

Tak, przyznaję się. Przyznaję się bez bicia, że Internet uważam za rzecz niesamowicie przydatną i ułatwiającą życie codzienne. Osobiście, sama jestem znacznie z nim związana, aczkolwiek nie uważam, abym była jego niewolnikiem...Potrafię bowiem zrobić sobie dłuższą przerwę, bez żadnych wyrzutów sumienia, gdyż nie stanowi on dla mnie "podstawy egzystencji"..
[PHOTO - PINTEREST]


Jak zatem uniknąć całego fałszu i obłudy tworzącej się wokół nas?
Po pierwsze, porozmawiaj z interesującym Cię człowiekiem w cztery oczy,  a nie inwigiluj go za pomocą portali społecznościowych, gdyż często tworzą one fałszywy obraz, a Ty będziesz żyć tylko i wyłącznie samymi wyobrażeniami.


Po drugie, skup się na swoim życiu realnym znajdź coś, co będzie dawało Ci radość i sprawi, że pokochasz siebie takim, jakim jesteś. Stale ucz się nowych rzeczy i doskonal posiadane umiejętności. Staraj się rozwijać swoje pasje i talenty. Bądź najlepszą wersją samego siebie.
 
Po trzecie, nigdy, przenigdy nie obrażaj drugiego człowieka anonimowo, poprzez Internet. Jeśli masz z nim jakieś zatargi, rozwiąż konflikt poprzez rozmowę w cztery oczy..
 
Życie internetowe, prędzej czy później przeminie, natomiast prawdziwe - pozostanie z Tobą do końca dni. Skup się zatem na nim, starając się przeżyć je jak najlepiej.


K.