Monday, August 15, 2016

STOP TALKING, START DOING!

https://www.pexels.com/photo/sport-running-shoes-park-7432/
Klasyczna sytuacja: rozmawiam z osobą, która ciągle mówi o swojej nadwadze. Nie jest objęta chorobą powodującą brak możliwości utraty wagi, zatem śmiem mniemać, że jej wygląd wywodzi się z (delikatnie ujmując) niezbyt dobrze dobranej diety. Po kilku minutach dyskusji i dowiedzeniu się, że żadna aktywność wykonana w tym kierunku nie przynosi efektów, przechodzę do następnego etapu - wypytania o spożywane pokarmy. Słyszę wówczas, że osoba ta stawia na niewielkie ilości, około pięciu razy dziennie. Na samą myśl, moja twarzyczka zaczyna się uśmiechać. Dalej słyszę, że lubi alkohol, kaloryczne przekąski, słodycze oraz ociekające tłuszczem mięso...kilka razy w tygodniu. Stosowała również dietę-cud (głodówkę) oraz detoks bez wcześniejszego przygotowania organizmu. W tym momencie wyłączam się. Przestaję słuchać. Nie mam już żadnych konkretnych pytań...Cytując klasyka: ręce "opadywują"..

Nie jestem dietetykiem, sama popełniam błędy w tym temacie (np. jem zbyt mało ryb), ale podstawowe informacje dotyczące prawidłowego żywienia, dostępne są już niemalże wszędzie - w Internecie, telewizji, prasie...Aby zacząć się do nich stosować, wystarczy CHCIEĆ. Gdy już uświadamiamy sobie, że czegoś CHCEMY, powinniśmy przejść do następnego kroku, zwanego CZYNEM..
Jestem w stanie zrozumieć osoby objęte chorobą, które - pomimo prowadzenia zdrowego stylu życia - nie są w stanie zgubić zbędnych kilogramów. Nie czepiam się, współczuję i gratuluję akceptacji oraz pogody ducha, jaka w nich drzemie. Nie są one w stanie w stu procentach samodzielnie decydować o swoim wyglądzie. Jeśli jednak ktoś doskonale zdaje sobie sprawę ze wszystkich grzeszków, które popełnia, a mimo tego jego motywacja nadal kończy się tylko i wyłącznie na ciągłym narzekaniu...wolę nie udzielać się w tym temacie, gdyż zazwyczaj kończy się to ostrą wymianą zdań (pomijając już to, że zazwyczaj po całej "aferze" słyszę słowa podziękowania, ponieważ okazałam się jedną z niewielu osób, która otworzyła komuś oczy na zaistniałą sytuację 😉)..
 
Najbardziej nie znoszę typów ludzi, którzy:
a) są na diecie noszącej wdzięczną nazwę "od jutra" (co, jeśli "jutro" nie nadejdzie..?),
b) spożywają ogromne ilości słodyczy i innych produktów o wysokiej zawartości cukru, a następnie narzekają, że są grubi,
c) jedzą bardzo dużą ilość mięsa i ciągle jest im mało,
d) są zdania, że piwo to nie alkohol, a wino jest zdrowe, ponieważ zrobione zostało z owoców (!!!),
e) mówią o tym, że chcieliby zmienić swoje życie, ale kompletnie nic w tym kierunku nie robią,
f) uważają, że nie są wystarczająco dobrzy i wytrzymali, aby uprawiać sport.
  Jeśli będziesz wmawiać sobie, że nie możesz czegoś zrobić, wkrótce zaczniesz w to wierzyć...Uwierz mi na słowo..OK, rozumiem, że nie wszyscy urodzili się ze sportową duszą i nie wszyscy muszą lubić go uprawiać. Są również osoby, które nie lubią uprawiać go przy "świadkach" (okropna przypadłość, również borykałam się z tym problemem, gdy w pierwszej klasie liceum miałam wrócić do wykonywania ćwiczeń na lekcjach wychowania fizycznego. Wstydziłam się ćwiczyć przy ludziach. Tak, jak zawsze oczekiwałam na wf, tak wtedy z niego uciekałam. Miałam wrażenie, że wszyscy będą się ze mnie śmiać, albo - co gorsze - nie pokażę się z tak dobrej strony jak powinnam...jest to efekt mojej największej wady zwanej nadmiernym perfekcjonizmem, ale o tym wspominałam już wiele razy... 😒 Od tego wydarzenia minęło parę lat, a ja śmieję się sama z siebie...gdybym miała cofnąć czas, zachowałabym się zupełnie inaczej.. 😂). Jest jednak wiele aktywności fizycznych, dzięki którym możemy poprawić naszą kondycję fizyczną, bez nadmiernego przemęczania się: taniec, pilates, basen (...) Każda z tych czynności dopasowana jest do naszych możliwości motorycznych, nikt nie narzuca tempa oraz nie nakazuje wykonywania konkretnych ruchów. Nie musisz być dobry we wszystkim, ćwiczysz głównie dla samego siebie!
Nigdy się nie odchudzałam, nie odchudzam i w najbliższym czasie odchudzać się nie mam zamiaru - po prostu nie muszę tego robić. Zamiast tworzyć całą serię wyrzeczeń i żyć w stwierdzeniu, iż tylko solidna dieta na przysłowiowym "listku sałaty" może nas uratować, o wiele lepiej jest po prostu wziąć się za siebie: poczytać o zasadach zdrowego żywienia oraz o ćwiczeniach pomagających podtrzymać formę. Nie mam tutaj na myśli siłowni, czy treningów wyczynowych - wiele ćwiczeń można wykonać w pojedynkę, w zaciszu domowym. 

Uważam, że to, jaki tryb życia prowadzimy, nie tylko wpływa na nasz wygląd zewnętrzny, ale również zdrowie psychiczne. Osobiście, jako osoba, która większość swojego dotychczasowego życia przeżyła uprawiając sport co najmniej kilka razy w tygodniu, zauważam sporą różnicę pomiędzy trzema-pięcioma laty wstecz, a ostatnim rokiem, gdy postanowiłam ponownie przełamać się i wrócić do swojej pasji. Początkowo było ciężko na nowo rozbudzić mięśnie, przestać jeść ukochane łakocie oraz napoje wysoko-słodzone (szczególnie energetyki), ale przy odrobinie silnej woli i samozaparcia, dałam radę. Fakt, miałam kilka momentów, w których postanowiłam "żyć chwilą" i jeść co tylko moje oczy zapragną, ale po czasie, spoglądając w lustro - już nie było tak kolorowo...przy moim stosunkowo niskim wzroście, zauważałam każdy dodatkowy jeden kilogram, co tylko motywowało mnie do działania. Zwiększająca się ilość endorfin w moim organizmie sprawiła, że nawet najprostsza forma sportu zaczęła działać pozytywnie na moje samopoczucie oraz tok myślenia. Pisząc najprościej jak tylko się da - na nowo odnalazłam siebie. Jestem sama na siebie zła i w myślach biczuję się za swoje wcześniejsze postępowanie, ponieważ mogłam z powodzeniem kontynuować to, co rozpoczęłam - miałam ku temu dobre warunki...Przede mną jeszcze długa droga do odzyskania formy i wyrobienia mięśni na nowo, aczkolwiek uważam, że w tym przypadku, pośpiech byłby najgorszym doradcą...Jestem niczym Chińczyk - mogę czekać nawet 50 lat na spełnienie swoich planów 😃 Dużo czytam, dokształcam się i uczę na własnych błędach...Nie dla kogoś, ale dla siebie
https://www.pexels.com/photo/food-healthy-man-person-5122/
Gdyby słowa miały większą wagę, aniżeli czyny, sukces mógłby osiągnąć każdy. Każdy, bez najmniejszej pracy włożonej w jego osiągniecie. Wszyscy bylibyśmy wówczas idealni = schematyczni...Jeśli więc chcesz schudnąć, zacząć zdrowo się odżywiać, zwyczajnie poprawić swoją formę lub przestać wciągać brzuch podczas noszenia obcisłej bluzki - zacznij od wyzbycia się wszelkich wymówek, które odciągają Cię od osiągnięcia wymarzonego celu. Przestań narzekać i mówić, że jest Ci źle - zacznij DZIAŁAĆ. Przyszłość zaczyna się DZIŚ, nie JUTRO...Dlaczego więc nadal marnujesz swój cenny czas? Zacznij działać! Dasz radę!!!

PS Zdjęcia, wyjątkowo, nie są mojego autorstwa. Pochodzą ze strony pexels.com.

28 comments:

  1. Ach, ja ostatnio też wciąż narzekam na wagę i wygląd... Codziennie obiecuję sobie, że przestanę jeść tyle słodyczy, ale jakoś nie mogę przestać... :D
    Mam nadzieję, że od września nie będę miała na to czasu :D

    ReplyDelete
  2. Ok, I'll be honest, the first thing that caught my attention was the box of chocolates! But once reading the blog, I see it is about getting off your butt and doing something! Very inspirational blog, it is Monday after all so it is time to get off my butt and get moving!
    xoxo, Simona and Indre

    www.sistertalessite.com

    ReplyDelete
    Replies
    1. Thank you so much! I'm crossing my fingers for you!!! ;)

      Delete
  3. Bardzo fajnie i mądrze napisany post, zgadzam się ze wszystkim co jest w nim zawarte ;)

    ReplyDelete
  4. Też nie lubię osób które tylko narzekają zamiast się wziąć za siebie ;)
    Obserwujemy? zacznij i daj znać u mnie ;)
    https://jagglam.blogspot.com/

    ReplyDelete
  5. Dokładnie. Również posiadam na ten temat takie samo zdanie jak Ty. Często spotykam otyłych ludzi którzy nie są chorzy, bo tak jak piszesz choroba to co innego. Ale jeśli widzę, że taka osoba ciągle je słodycze, pije słodkie gazowane napoje, białe pieczywo, mało warzyw to również opadają mi ręce. Jeśli taka osoba akceptuje swój wygląd to nie moja już sprawa. Ale jeśli odżywiając się w ten sposób narzeka na swój wygląd to mi również opadają ręce i nie mogę tego słuchać... co do odchudzania to również go nie potrzebuję, ale ćwiczę (raczej wróciłam do ćwiczeń, bo przyznam szczerze na jakiś czas je zawiesiłam). Większość ludzi uważa, że ćwiczy się jedynie dla spadku zbędnych kg. Ja ćwiczę przede wszystkim dla zdrowia, a lepszy wygląd to pozytywny dodatek :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. DOKŁADNIE. Ja staram się przemawiać takim osobom do rozsądku, ale...niestety, z mądrzejszym nie wygrasz ;) Szkoda tylko, że spożywanie tego typu produktów niesie ze sobą niezbyt korzystne konsekwencje, o których tego typu ludzie nie myślą..

      Delete
  6. Masz rację! Nie lubie gdy ktoś gada... coś obiecuję, a i tak robi swoję. Proste... "Albo robisz i skończ gadać, albo nie pieprz głupot." :D

    ReplyDelete
  7. Ta wymówka "od jutra" jest chyba najczęściej używana, jeśli chodzi o rozpoczęcie diety. Równie często słyszę też, że dodatkowe kg są kwestią genów i dziedziczności więc nic się nie da z tym zrobić;)

    ReplyDelete
  8. Świetny post! Będę wpadać tu częściej Kochana :*

    ReplyDelete
  9. Hmm... zostaje mi tutaj powiedzieć tylko, że sama prawda :) Mogę dodać tylko tyle, że gdy ludzie już chcą, to często przeceniają swoje możliwości. Idą na trening po raz pierwszy, a ćwiczą jakby byli zawodowcami, co skutkuje na drugi dzień zakwasami i prawdziwym bezsensem istnienia i rezygnacją z dalszych treningów bo nie ma się chęci, wszystko boli. Więc moja złota rada tutaj jest taka...powolutku do celu, a nie na "złamanie karku" :) Miłego dnia :*

    www.sandina.pl

    ReplyDelete
  10. Hello, your words are so right. Have a nice day. Best regards Jana

    ReplyDelete
  11. Bardzo konkretny i motywujący post. W żywieniu powinno się zastosować umiar a codzienny ruch (nawet chodzenie)powinien stać się dla każdego rutyną. Ja tak żyję od 20 lat i inaczej już nie potrafię :-)

    ReplyDelete
  12. Oj w samo sedno. Czasem tylko brakuje nam motywacji. Sama kiedyś odkładałam dietę, zdrowe odżywianie, treningi na "jutro". A skoro dziś jest ostatni dzień sielanki to dawaj te czekoladki ;) tylko to do niczego nie prowadzi. Można się tam w nieskończoność oszukiwać.
    Na szczęście silna wola mnie nie opuściła. Najgorzej było zacząć, potem poszło jak z płatka i trwam w postanowieniach do dzisiaj :) Pozdrawiam!

    ReplyDelete
  13. Fantastyczny post, który powinna przeczytać każda osoba, której brak motywacji. Mnie również dał kopa. Cwiczę i "dietuję" od 2 miesięcy, co skończyło się utratą 7kg i 30cm w obwodach ciała. Teraz mam mały zastój spowodowany pracą, świętem, długim weekendem, ale wracam do gry. Może pobiegam? A może poćwiczę. Kto to wie :)...

    ReplyDelete
  14. Bardzo mądry post. Ja też się nie odchudzam bo nie mam takiej potrzeby i z tych typów ludzi co ty wymieniłaś też za niektórymi nie przepadam:)

    ReplyDelete
  15. Odkąd my- 2 lata temu- wprowadziłyśmy zmiany w swojej diecie nie wyobrażamy sobie dnia bez sportu czy obiadu w Mc. Najważniejsze to zacząć :) a reszta sama przyjdzie.
    Super blog!Pozdrawiamy nikoladominikablog.blogspot.com

    ReplyDelete
  16. Love the photos!! :) Yout blog it's very good! :)

    www.daysstyle.blogspot.pt

    ReplyDelete
  17. Ja też nie lubię ludzi którzy mówią " od jutra " ... sama schudłam 10 kg i jestem z siebie dumna :)

    ReplyDelete
  18. dobrze napisane :))
    jeśli sami się nie weźmiemy za siebie to nikt za nas tego nie zrobi i nadal będziemy narzekać ..

    ReplyDelete
  19. This is fabulous! Love it.

    STYLEFORMANKIND.COM
    Bloglovin

    ReplyDelete
  20. Hahah I loved your list with excuses etc! It's easy to complain but hard to do! Xx

    www.thefashionfolks.com

    ReplyDelete
  21. Oj łatwo powiedzieć a zeby cos zrobic juz nie jest tak łatwo a to czasu nie ma a to sił o chęciach nie mówiąc wymówek miliard ja jestem tak leniwa z natury ze mega cieżko mi sie przełamać do jakiejś bardziej wysiłkowej aktywności fizycznej ale jogę ubóstwiam ;) tylko czasu i kasy na nia braknie

    ReplyDelete