REALASH. REAL YOU.

Dzień dobry! Poniedziałki wcale nie są takie złe, za jakie wszyscy je uważają! Swój tydzień rozpoczęłam pozytywnie, od wizyty kuriera, który doręczył mi przesyłkę. Na jakże gigantycznych wymiarów paczkę złożyła się odżywka do rzęs Realash.

Przyznam się szczerze, że nie narzekam na długość i objętość swoich rzęs, aczkolwiek nie obraziłabym się, gdyby stały się one gęstsze i mocniejsze...Niestety, jak dla mnie, sztuczne rzęsy nie stanowią zbyt dobrego rozwiązania, gdyż - najzwyczajniej w świecie - nie mam  cierpliwości do ich zakładania...Ponadto, tego typu działania strasznie osłabiają naturalne rzęsy, co skutecznie mnie odstrasza...zdecydowałam się zatem przetestować produkt międzynarodowej marki Realash..

Jestem estetką i wzrokowcem, zatem pierwsze, co przyciągnęło moją uwagę, to...pudełeczko! Przepiękne połączenie minimalizmu z niebanalnym wzorem, który mieni się pod wpływem promieni słonecznych. Wygląda elegancko i niesamowicie luksusowo..
Środek wyłożony został papierem. Zwykłym, białym (a może szarym?), z wypisanym logo firmy...tuż pod nim, kryło się małe opakowanko..
 
Odżywka ma wygląd eyelinera, co - śmiem mniemać - znacznie ułatwiało będzie aplikację.
 
www.instagram.com/karolinabrozis
Odżywka do rzęs Realash jest, podobno, cudem. Magią. Innowacją...Cena regularna opiewa na 170 zł.

Czy jest warta swojej ceny, czy nie - dowiecie się z recenzji, która pojawi się średnio za osiem-dwanaście tygodni, gdyż właśnie tyle trwa pełna kuracja. Mam najszczerszą nadzieję, że szczęśliwie dotrwam do samej mety i nie zawiodę się na produkcie..

K.

Share this:

, , , , , , , , , ,

CONVERSATION

INSTAGRAM