NEW YEAR, NEW POSSIBILITIES?


Witam Was serdecznie! Jest to mój pierwszy wpis w Nowym Roku, zatem pierwsze, co chciałabym uczynić, to życzyć Wam wszystkiego dobrego! Mam nadzieję, że najbliższe niespełna dwanaście miesięcy spędzicie w spokoju ducha, wśród osób bliskich Waszemu sercu, czując się spełnionym w każdym możliwym aspekcie życia!

Co roku słyszymy te same hasła, puste obietnice i postanowienia. Wraz z przyjściem Nowego Roku, zaczynamy wielki festiwal okłamywania samych siebie. Wszystkim dookoła wydaje się, że wraz z zawieszeniem nowiutkiego kalendarza na ścianie (lub automatycznego przestawienia się daty w telefonie, nie wnikam), rozpoczynamy nowe życie. Zapominamy o błędach. Dostajemy do zapisania czystą kartę. Jesteśmy panami swojego życia i nie ma dla nas absolutnie żadnej przeszkody, jakiej nie bylibyśmy w stanie  przeskoczyć (...) Cóż, istnieje wiele postanowień możliwych do zrealizowania, jednakże są to tylko i wyłącznie pozory, jakie tworzymy, aby wyzbyć się negatywnego myślenia. Prawda jest nieco bardziej bolesna: nie zmienisz nic. Kompletnie. Zero. Będziesz zupełnie takim samym człowiekiem, z takimi samymi wartościami i zachowaniami. Dzieje się tak, gdyż Nowy Rok nie jest wyznacznikiem Twoich ambicji. Nie on jest Twoim ratunkiem i jedyną możliwością. Jeżeli w poprzednich miesiącach tudzież latach poddawałeś się, tym razem nie licz na cud, który spadnie na Ciebie niczym grom z jasnego Nieba. Gdy rzeczywiście pragniesz zmian, będziesz do nich dążyć nieustannie, nie tylko "od wielkiego dzwonu", którego unaocznieniem są wcześniej wspomniane "postanowienia noworoczne". Nie wcielisz w swoje życie żadnych zmian ot tak, po pstryknięciu palcem...Nie schudniesz 20kg w miesiąc. Nie znajdziesz męża w godzinę. Nie zostaniesz cenionym lekarzem, aktorem, muzykiem, czy architektem w pół roku. Nie przyzwyczaisz również organizmu, do dań wegańskich, jeśli dawniej byłeś zdeklarowanym mięsożercą (...)


Każda zmiana rozpoczyna się w nas samych, ale potrzebuje czasu. Wiele osób poddaje się po góra dwóch miesiącach, gdyż nie dostrzega rezultatów swojej pracy. Rok to wiele, ale również tyle, co nic. W rok można zacząć osiągać pierwsze sukcesy, ale również stracić wszystko, na co pracowało się przez wiele lat. Brnąc w rozwinięcie tegoż wątku - w naszym życiu dzieje się tak, jak stać się musi. Nie istnieje żadne ustępstwo; nie masz żadnego większego wpływu na swój los. Możesz starać się rozplanować wszystko od A do Z i podążać wybraną drogą, a, summa summarum, i tak stanie się tak, jak stać się powinno. Nie oznacza to jednak, że możemy rozsiąść się wygodnie na fotelu, przed telewizorem, i czekać, aż coś się wydarzy. Nie wydarzy się nic, ponieważ nie na tym rzecz polega. Być może wspominam o tym po raz n-ty, ale nasze życie, w dużej mierze uzależnione jest od czynników bliżej nieokreślonych. Jedni nazwą je "Bogiem", drudzy "losem", a jeszcze inni - " nieokreślonymi siłami wyższymi". Bez względu na to, w co lub w kogo wierzysz (lub też nie wierzysz w ogóle, nigdy nie wnikam w niczyje poglądy), zostaniesz skierowany na drogę, jaka jest Ci przeznaczona. Brzmi nierealnie, ale teza ta poparta jest doświadczeniami zaczerpniętymi z życia...Nie tylko mojego, ale również osób, które znam osobiście (...)

Bardzo ciężko podjąć jest jakąkolwiek decyzję, gdy nie wiesz, czego możesz spodziewać się w zamian za swoje starania. Jeśli chodzi o mnie, nie mam konkretnie sprecyzowanych postanowień. Najważniejsze, abym zdołała utrzymać mój tryb odżywiania się połączony z regularnymi ćwiczeniami (ma to miejsce już od jesieni roku 2015, czy powinnam być z siebie dumna?), doprowadzić porozumiewanie się w języku angielskim do perfekcji, a także częściej udzielać się na blogu, ponieważ tematów mi nie brak. O reszcie planów na bieżący rok wspominać nie będę, gdyż są to kwestie czysto prywatne...Oczywiście, ulegną one spełnieniu tylko i wyłącznie przy odrobinie sprzyjającego szczęścia..

Jeszcze raz, życzę Wam wszystkiego, co najlepsze. 

K.

Share this:

CONVERSATION

INSTAGRAM