ARE YOU LIVING YOUR LIFE?

Jest piątek, parę minut po godzinie pierwszej w nocy. Podczas gdy większość osób jeszcze smacznie śpi, przewracając się właśnie na drugi bok, mnie męczy bezsenność.

O życiu. Znowu.
Bo to życie właśnie mnie fascynuje.

Bardzo szkoda mi osób, których poziom narzekania sięga zenitu. Na siłę użalają się nad sobą, same stwarzają sobie problemy i odrzucają każdą możliwą pozytywną myśl. Nie zwracają uwagi na szczęście, jakie ich spotkało - mają rodzinę, zdrowie, znajomych, w portfelu są pieniądze, a przede wszystkim:  ich życie wcale nie jest tragiczne, bowiem z każdego wykopanego pod sobą dołka zawsze da się wyjść. Ludzie codziennie umierają - z głodu, biedy i nieuleczalnych chorób...Nasze życie przemija, a my możemy jedynie patrzeć, jak czas przecieka nam przez palce...Pomyślmy więc, czy warto jest zamartwiać się błahostkami, gdy ludzie przeżywają prawdziwe tragedie? Nie mają dachu nad głową, muszą tułać się po dworcach żebrząc choćby o kromkę chleba, czy też dane jest im żyć w kraju, gdzie ataki terrorystyczne są na porządku dziennym, przez co muszą obawiać się każdego nadchodzącego dnia..?

Zanim stwierdzimy, że nie chce nam się żyć, rozejrzyjmy się wokół siebie: czy posiadamy choć jedną osobę, z którą możemy dzielić zarówno smutek, jak i radość każdego momentu? Kogoś bliskiego, kto zawsze jest przy nas - bez względu na zaistniałe okoliczności? Jeśli odpowiedź brzmi twierdząco, jesteśmy naprawdę bogaci, ponieważ istnieją na świecie osoby, które są same niczym pies porzucony na pastwę losu...Nie mają ni jednej osoby, z którą mogliby porozmawiać. W cztery oczy. Choćby o pogodzie..

Możemy albo nie mieć nic i zyskać wszystko, albo mieć wszystko i z dnia na dzień  zostać z niczym - tak naprawdę, głównie przez własną głupotę...Karma, prędzej czy później, dopadnie swoją ofiarę...Najważniejszych rzeczy w życiu nie da kupić się za pieniądze, więc pielęgnujmy je tak, jakbyśmy już jutro mieli je utracić - jeżeli w ogóle możemy sprowadzić je do miana "rzeczy"..

Zadajmy sobie zatem krótkie pytanie: czy żyjemy tak, jakbyśmy sobie tego życzyli? Czy jesteśmy dumni z samych siebie? Jeśli nie, już teraz spróbujmy to zmienić. Jeżeli potrafimy coś sobie wyobrazić, możemy również to osiągnąć. Nie uda się? Trudno. Widocznie, na chwilę obecną, tak ma być, ale my nie będziemy mieć sami do siebie pretensji, że nawet nie spróbowaliśmy...Ja, po części, spełniam swoje sny...Czuję się szczęśliwa, ponieważ zaczęłam dostrzegać coś więcej, niż sprawy typowo materialne...Wiem, że, pomimo wszystko, z dnia na dzień, może być już tylko lepiej..

...a przynajmniej mam nadzieję, że będzie.

Share this:

, , ,

CONVERSATION

INSTAGRAM